
Pierwsza moja amerykanska miloscia byly publiczne pralnie i suszarnie. Powiedzialabym nawet, ze – technicznie – suszarnie byly wazniejsze.
Nareszcie, gdy potrzebowalam swieze i suche majtuchy, moglam je miec pachnace w 2 godziny albo mniej.
Szybko zapomnialam co to suszenie po kaloryferach i walka z bratem o to, kto gdzie wiesza.
Jest jednak cos ciekawszego w tych publicznych miejscach.
Sa one bowiem dosc erotyczne.
Nie jestem pewna, czy te odczucia nabralam pod wplywem filmow jak Seks w Wielkim Miescie ( pralnie i myjnie sa miejscami rozpusty ), czy pralnie jako takie maja swoj seksapil.












OSTATNIE KOMENTARZE